» Kapsuła Pamięci » Działania militarne na Ziemi Biłgorajskiej: wrzesień 1939 – maj 1945

Działania militarne na Ziemi Biłgorajskiej: wrzesień 1939 – maj 1945

 

 Płk w st. spocz. dr. Stanisław Maksimiec

Działania militarne na ziemi biłgorajskiej: wrzesień 1939 – maj 1945

Agresja niemiecka na Polskę we wrześniu 1939 roku a następnie brutalna, ludobójcza okupacja ziem polskich przyniosły ogrom cierpień narodu polskiego, zniszczeń oraz strat materialnych i ludzkich. Agresja sowiecka we współdziałaniu z Niemcami oraz okupacja polskich ziem wschodnich, mimo że trwająca krócej niż niemiecka także zagroziła egzystencji narodu polskiego. Działania wojenne we wrześniu 1939 roku, a następnie polityka okupanta niemieckiego nie oszczędziły powiatu biłgorajskiego. Wiele miejscowości zostało doszczętnie zniszczonych w toku prowadzonych walk, a następnie podczas akcji pacyfikacyjnych, podczas których wielu mieszkańców zostało zamordowanych lub wysiedlonych. Z Biszczą los obszedł się nieco łaskawiej. We wrześniu 1939 roku nie toczyły się w niej i najbliższej okolicy walki, gdyż nie leżała przy ważnych szlakach komunikacyjnych i nie miała większego znaczenia militarnego. Mieszkańcy doświadczyli jedynie okrucieństwa niemieckiej polityki okupacyjnej.

Powiat biłgorajski w planach wojny ze Związkiem Sowieckim i Niemcami wchodził w skład tzw. obszaru krajowego, czyli głębokich tyłów i miał być zapleczem surowcowym i żywnościowym. W związku z tym nie poczyniono żadnych przygotowań wojennych, nie przygotowano nawet składów żywnościowych. Rzeczywistość wojenna zweryfikowała te plany i wkrótce działania wojenne dotarły do ziemi biłgorajskiej. Już 8 września lotnictwo niemieckie dokonało nalotu na Biłgoraj powodując duże zniszczenia. 13 września lotnictwo niemieckie dokonało terrorystycznego nalotu na Frampol, w którym nie było oddziałów wojskowych, nie miał także żadnego znaczenia militarnego. Był to atak szkoleniowy dla pilotów, który wcześniej zaplanowano a z przeprowadzeniem czekano aż front dotrze do miasta. W wyniku nalotu Frampol został doszczętnie spalony, ocalał tylko murowany kościół.

Polska bez pomocy Francji i Wielkiej Brytanii nie mogła obronić się przed agresją niemiecką gdyż zbyt duża była dysproporcja sił. Niemcy mieli przewagę w ilości żołnierzy, a przede wszystkim w broni pancernej i lotnictwie, których masowe użycie przesądziło o losach wojny. Sojusznicy nie przyszli z pomocą i Polska sama stawiła czoła całej potędze niemieckiego Wehrmachtu, a następnie sowieckiej Armii Czerwonej. Mogła natomiast dłużej się bronić i zadać agresorowi większe straty gdyby nie popełniono wielu błędów. Błędem było rozmieszczenie wzdłuż całej liczącej prawie 2 tys. km granicy z Niemcami oraz Słowacją i tak szczupłych sił. Należało skoncentrować większość dywizji piechoty i broni przeciwpancernej na wykrytych przez wywiad polski głównych kierunkach natarcia oddziałów niemieckich. Niemieckie uderzenia z północy i południa wsparte bronią pancerną i lotnictwem doprowadziły do przerwania płytko urzutowanych linii obronnych i ogólnego odwrotu oddziałów polskich za Wisłę i San. Niestety w wielu przypadkach niemieckie oddziały pancerne i zmotoryzowane były szybsze niż nogi polskich piechurów.

Wycofująca się ze Śląska Armia „Kraków” prowadziła walki odwrotowe na kierunku południowej Lubelszczyzny, podzielona na dwie części. Południowa część armii – Grupa Operacyjna (GO) „Boruta” składająca się z dwóch dywizji piechoty 10 września dotarła do Sanu i przeszła na wschodnią stronę po mostach na odcinku Rozwadów–Sieniawa. Dowództwo GO przeniosło się rano tego dnia z Kuryłówki pod Leżajskiem do Tarnogrodu. 6 Dywizja Piechoty (DP) skoncentrowała się w rejonie Zarzecza (3 km na wschód od Niska) i Ulanowa natomiast oddziały 21 Dywizji Piechoty Górskiej (DPG) przekroczyły San po mostach pod Krzeszowem, Kuryłówką i Sieniawą. W Krzeszowie obronę Sanu zorganizował przydzielony do 21 DPG pułk Korpusu Ochrony Pogranicza (KOP). Tego dnia oddziały grupy nie miały na ogół styczności bojowej z nieprzyjacielem.

Przez cały dzień 11 września GO „Boruta” stała nad Sanem na odcinku: Zarzecze–Ulanów (6. DP) oraz Krzeszów–Leżajsk–Sieniawa (21 DPG z pułkiem KOP) jedynie w styczności z patrolami rozpoznawczymi nieprzyjaciela. Natomiast lotnictwo niemieckie wielokrotnie atakowało przeprawy na Sanie i rejony ześrodkowania oddziałów. Po południu dotarły wiadomości o sforsowaniu Sanu pod Jarosławiem przez niemieckie oddziały pancerne. GO „Boruta” była szeroko rozciągnięta nad Sanem i nie do końca skoncentrowana. Nie miała możliwości zorganizowania obrony przeciwpancernej w przypadku zaatakowania jej przez wspomniane oddziały pancerne. W związku z tym jej dowódca gen. bryg. Mieczysław Boruta-Spiechowicz wydał podległym dywizjom rozkaz przegrupowania się w nocy z 11 na 12 września i przed południem 12 września za rzekę Tanew do rejonu Biłgoraja. O opuszczeniu linii Sanu przez GO „Boruta” z powodu braku łączności nie zostało powiadomione dowództwo Armii „Kraków”.

W tym czasie północna część Armii „Kraków” – GO „Jagmin”, składająca się z dwóch dywizji piechoty i Krakowskiej Brygady Kawalerii (BK), przekraczała Wisłę pod Baranowem Sandomierskim i maszerowała za San.

Armia „Kraków” dotarła nad San prowadząc ciągłe walki odwrotowe. Żołnierze przebyli pieszo prawie 300 km i wymagali dłuższego odpoczynku. Okazało się że za Sanem nie było żadnych odwodów ani przygotowanej obrony rzeki. O dłuższym odpoczynku nie było mowy, gdyż oddziały musiały stawić opór nadciągającym oddziałom niemieckim. Dowódca Armii „Kraków” gen. bryg. Antoni Szylling postanowił – pod osłoną znajdujących się na Sanie oddziałów GO „Boruta”, a zwłaszcza 6 DP pod Niskiem – przeprawić przez San i ściągnąć do odwodu w rejonie Biłgoraj–Tarnogród GO „Jagmin” i Krakowską BK, w celu ich uporządkowania i odpoczynku przed dalszym działaniem. Z powodu braku łączności nie wiedział, że oddziały gen. M. Boruty-Spiechowicza opuściły San.

Rano 12 września oddziały 6 DP wyruszyły spod Niska po osi Janów Lubelski–Momoty–Huta Kzeszowska do lasów między Frampolem a Biłgorajem, pozostawiając na Sanie Grupę „Stalowa Wola”, która miała osłonić jej przemarsz. Natomiast oddziały 21 DPG już wieczorem 11 września podjęły marsz znad Sanu, maszerując w trzech kolumnach spod Krzeszowa, Kuryłówki i Sieniawy w kierunku Biłgoraja. Większość pułku KOP z Krzeszowa maszerowała przez Lipiny Dolne–Biszczę–Księżpol za Tanew a część przez Harasiuki do rejonu Derylaki–Banachy. Do osłony wycofania dywizji pozostawiono nad Sanem po jednym batalionie. W przypadku natarcia większych sił nieprzyjaciela pododdziały osłonowe miały wysadzić mosty i wycofać się za Tanew. Nad ranem 12 września gdy pojawiły się niemieckie oddziały wydzielone mosty na Sanie wysadzono, a bataliony pomaszerowały w ślad za dywizją.

Maszerujący spod Krzeszowa pułk KOP nad ranem 12 września dotarł do lasu w rejonie Jedlinek i zatrzymał się na postój. Przed południem pododdziały wyruszyły w kierunku Księżpola i po około godzinie marszu dotarły do Biszczy. Było to pierwsze zetknięcie mieszkańców wsi z żołnierzami polskimi.

Po południu 12 września dowództwo GO „Boruta” w Tarnogrodzie otrzymało meldunek o dotarciu do rejonu Oleszyce–Cieszanów około 200 niemieckich wozów pancernych i pojawieniu się pod Adamówką z kierunku Sieniawy niemieckiego patrolu zmotoryzowanego z kilkoma samochodami pancernymi. Wobec zagrożenia tyłów dowódca GO zarządził, aby 6 DP kontynuowała marsz do rejonu Sól–Banachy–Łazory–Derylaki i ubezpieczyła przejścia na rzece pod Harasiukami. 21 DPG miała przegrupować się w nocy z 12 na 13 września do rejonu: Rogale–Majdan–Smólsko, na południe od Biłgoraja. Pułk KOP miał ubezpieczyć przeprawy na Tanwi na odcinku Zanie–Króle Stare i zamknąć przejścia przez rzekę pod Księżpolem z kierunku Tarnogrodu.

Oddziały 6 DP maszerując po bardzo ciężkich, piaszczystych drogach z rejonu Janowa Lubelskiego przez Momoty i Hutę Krzeszowską w dniu 12 września, a także w nocy przeszły blisko 50 km i przed południem 13 września dotarły do rejonu Sól–Derylaki nad Tanwią. Żołnierze byli potwornie zmęczeni i wymagali dłuższego odpoczynku. Jeden batalion dywizji ubezpieczył przeprawę mostową na Tanwi pod Harasiukami i kierunek na Kurzynę. W Harasiukach znajdował się polowy skład różnorodnej amunicji, którą pobrały pododdziały 20 pp. Pozostałe oddziały dywizji nie zdążyły jej pobrać, gdyż 14 września miejscowość zajęli Niemcy. Część oddziałów 21 DPG dotarła nad Tanew w rejonie Markowice–Króle Stare wieczorem 12 września, pozostałe w nocy i rano 13 września. W nocy z 12 na 13 września dowództwo GO „Boruta” przeniosło się z Tarnogrodu do leśniczówki Rapy (1,5 km na północny wschód od Biłgoraja). Czołowe oddziały GO „Jagmin” dopiero wieczorem 13 września dotarły nad San i rozpoczęły przeprawę na wschodni brzeg.

Do znajdującego się w Zamościu dowództwa Armii „Kraków” pod nieobecność dowódcy armii rano 13 września dotarł oficer łącznikowy z dowództwa Frontu Południowego z odręcznym rozkazem gen. broni Kazimierza Sosnkowskiego do gen. A. Szyllinga, w którym informował o podejściu Niemców pod Lwów. Po krótkim odpoczynku nakazywał marsz całością sił na odsiecz Lwowa.

Dowódca GO „Boruta” po zapoznaniu się z rozkazem gen. K. Sosnkowskiego, nie czekając na powrót gen. A. Szyllinga, podjął decyzję o dalszym marszu swojej grupy spod Biłgoraja w kierunku Lwowa już 13 września wieczorem. Był przekonany z własnego przeświadczenia, że niemieckie oddziały pancerne poszły dalej na wschód w kierunku Tomaszowa Lubelskiego i Rawy Ruskiej, natomiast dywizje piechoty zostały w tyle. W związku z tym na kierunku marszu w rejonie Lubaczowa nie powinny znajdować się znaczniejsze siły niemieckie, które mogłyby zablokować dalszy marsz. Należało jednak tam dotrzeć przed piechotą nieprzyjaciela. O sukcesie mogła zadecydować szybkość działania. W związku z tym wydał dowódcom dywizji rozkaz do rozpoczęcia marszu.

Oddziały 21 DPG wyruszyły wieczorem 13 września z rejonu Majdan–Księżpol jedną kolumną po osi Płusy–Korchów–Różaniec–Cewków. Dywizja miała dotrzeć nocnym marszem z 13 na 14 września do lasów na północ od Oleszyc, a następnie opanować węzeł dróg Cieszanów–Oleszyce–Lubaczów. Nad Tanwią pod Markowicami pozostał batalion piechoty z zadaniem obrony mostu do następnego wieczora, a następnie dołączenia do dywizji. Marsz dywizji osłaniał pozostawiony w Płusach batalion piechoty. Przed świtem 14 września, gdy dywizja minęła Różaniec jej dowódca otrzymał rozkaz od dowódcy GO „Boruta” wstrzymujący marsz i nakazujący ukrycie się w lasach na południe od Tarnogrodu, aż do otrzymania dalszych rozkazów. Oddziały dywizji między godziną 8.00 a 9.00 dotarły do lasu w rejonie Cewków–Moszczanica i zatrzymały się na postój ubezpieczony. Po południu dotarł oficer łącznikowy z dowództwa GO „Boruta” z rozkazem do dalszego działania. Dywizja miała w nocy z 14 na 15 września opanować węzeł drogowy Oleszyce i przeciąć linie komunikacyjne niemieckiej 2 Dywizji Pancernej, znajdującej się w rejonie Rawa Ruska–Tomaszów Lubelski–Zamość. W nocy z 14 na 15 września dywizja wyruszyła w kierunku na Oleszyce. Po zajęciu podstaw wyjściowych na skrajach lasów na północ i zachód od Oleszyc o świcie miała wykonać koncentryczne uderzenie na Oleszyce. Miejscowość ta była zajęta przez oddziały niemieckiej 45 DP będącej w trakcie marszu z Jarosławia do Niemirowa. Rano 15 września dywizja ta miała wyruszyć do Bełżca. Dowódca 21 DPG gen. bryg. Józef Kustroń nie zdawał sobie sprawy, że siły niemieckie były wielokrotnie większe niż przypuszczał. Ogółem 21 DPG liczyła około 3–4 tys. ludzi, 13 dział polowych i 19 dział ppanc. Dywizja posiadała niewielkie ilości amunicji: po 50–60 szt. na karabin i około 20 szt. na działo. Natomiast niemiecka 45 DP mimo dotychczasowych strat liczyła ponad 12 tys. żołnierzy i około 60 dział polowych.

6 Dywizja Piechoty wobec przemęczenia żołnierzy dopiero wieczorem 13 września wyruszyła z rejonu lasów nad Tanwią na południowy zachód od Biłgoraja po osi Sól–Puszcza Solska na Aleksandrów tylko częścią sił. Reszta oddziałów miała wyruszyć o świcie 14 września. W wyniku tego GO „Boruta” zamiast skupienia sił jeszcze bardziej rozciągnęła się na znacznej przestrzeni. Między obiema dywizjami powstała około 30-kilometrowa luka. W zaistniałej sytuacji dowódca Armii „Kraków” rozkazał gen. M. Borucie-Spiechowiczowi zatrzymać marsz 21 DPG w lasach na południe od Tarnogrodu, a jak najszybciej skierować 6 DP do rejonu Aleksandrów–Łukowa. Obie dywizje w nocy z 14 na 15 września miały połączyć się pod Cieszanowem i Oleszycami.

Dwie dywizje niemieckiego VIII Korpusu Armijnego siłami wydzielonymi dotarły przed południem 13 września do Sanu na odcinku Sieniawa–Ulanów. Bez większego przeciwdziałania ze strony słabych polskich pododdziałów osłonowych sforsowały San i utworzyły przyczółki pod Krzeszowem, Kuryłówką i Ulanowem. Oddział rozpoznawczy do wieczora 13 września dotarł do Tanwi pod Harasiukami. Wówczas polscy saperzy wysadzili most na Tanwi. 14 września siły główne dotarły do Sanu. Rano oddziały niemieckie rozpoczęły przeprawę przez San po prowizorycznych mostach pod Sieniawą i Leżajskiem – 28 DP oraz pod Krzeszowem – 8 DP. 28 DP dwiema kolumnami z Sieniawy i Leżajska maszerowała przez Tarnogród–Różaniec–Łukową na Józefów. Część sił 8 DP spod Krzeszowa dotarła do Tanwi pod Harasiukami. Oddziały rozpoznawcze przeszły na północny brzeg Tanwi i skierowały się w kierunku Huty Krzeszowskiej i Biłgoraja. Oddział wydzielony 8 DP z Krzeszowa wyruszył przez Lipiny Dolne i Biszczę do rejonu Księżpola. Do Biszczy wkroczył po południu 14 września. Natomiast oddział wydzielony 28 DP zajął po południu Tarnogród, przerywając stałą łączność telefoniczną 21 DPG z dowództwem GO „Boruta”. Następnie ruszył w kierunku Tanwi, wypierając z Płus polski batalion piechoty.

Siły główne 6 DP dopiero o świcie 14 września wyruszyły z rejonu Sól–Derylaki do rejonu Lipowiec–Aleksandrów. W zatłoczonym różnymi pododdziałami i taborami Biłgoraju powstał zator, który utrudnił i opóźnił przemarsz dywizji. Już po minięciu Biłgoraja oddziały były atakowane przez lotnictwo niemieckie.

Oddziały 6 DP stopniowo w ciągu dnia 15 września docierały do rejonu Lipowiec–Aleksandrów. Żołnierze byli zupełnie wyczerpani, a jeszcze bardziej konie w zaprzęgach artyleryjskich. Na ostatnich kilometrach tempo marszu nie przekraczało 1 km na godzinę. W ciągu ostatnich 48 godzin oddziały przemaszerowały prawie 70 km. Dowódca dywizji już rano skierował kawalerię dywizyjną i dwie kompanie kolarzy za Tanew w celu ubezpieczenia drogi prowadzącej z Łukowej. Wieczorem 14 września dywizja otrzymała rozkaz natychmiastowego marszu w celu dołączenia do 21 DPG. Dowódca dywizji jednak zdawał sobie sprawę, że z powodu ogromnego zmęczenia żołnierzy dywizja nie jest zdolna do jakichkolwiek działań i potrzebuje odpoczynku. Na własną odpowiedzialność nakazał dalszy marsz o świcie 15 września. 6 DP przedstawiała większą siłę bojową od 21 DPG i liczyła około 5 tys. żołnierzy.

W tym czasie dwie dywizje piechoty GO „Jagmin”, po wysadzeniu mostu na Sanie pod Niskiem i na Tanwi pod Wólką Tanewską rozpoczęły odwrót w kierunku Biłgoraja. Z powodu bardzo złych dróg w lesistym terenie i braku map dopiero wieczorem 15 września zdołały osiągnąć rejon lasów pod Biłgorajem.

Oddziały 21 DPG o godz. 6.00 wsparte ogniem artylerii zaatakowały z zaskoczenia oddziały niemieckiej 45 DP w Dachnowie i Oleszycach, które szykowały się do wymarszu w kierunku Bełżca. Niemcy szybko otrząsnęli się z zaskoczenia i stawili silny opór. Wprowadzili do walki trzy pułki piechoty wsparte ogniem całej artylerii dywizyjnej. Posiadając przytłaczającą przewagę ogniową zmusili do odwrotu oddziały polskie, a następnie okrążyli je. W całodziennych, ciężkich walkach osamotniona 21 DPG została rozczłonkowana i zniszczona. Z okrążenia wydostało się w sumie około 1 tys. żołnierzy, część zginęła wraz z dowódcą dywizji, a większość dostała się do niewoli. Do klęski oprócz dysproporcji sił i braku współdziałania z 6 DP w znacznym stopniu przyczyniła się błędna decyzja dowódcy GO „Boruta”, który nie skoncentrował całej grupy i nie czekając na 6 DP skierował 21 DPG do rejonu na południe od Tarnogrodu. W powstałą lukę między obie dywizje weszły oddziały niemieckiej 28 DP.

Dowódca 6 DP gen. bryg. Bernard Mond o świcie 15 września nakazał 12 pułkowi piechoty (pp) niezwłocznie wyruszyć czołowym batalionem. Miał on zająć Łukowę, ubezpieczyć z kierunku południowo-zachodniego marsz dywizji i nawiązać łączność z 21 DPG. Zanim zostało ukończone przegrupowanie do podjęcia nakazanego działania na Podsośninę Łukowską uderzył oddział wydzielony 28 DP. Mimo całkowitego zaskoczenia pododdziały ubezpieczające stawiły opór. Jednak wkrótce pod silnym naciskiem opuściły część miejscowości. Dowódca pułku zorganizował przeciwdziałanie. Po krótkiej walce około godz. 7.00 wyparto Niemców z Podsośniny Łukowskiej niszcząc kilka samochodów pancernych. Zdobyto także kilka samochodów ciężarowych z amunicją, kilka dział ppanc., motocykli i 100 rowerów. Przy zabitym oficerze niemieckim znaleziono rozkazy dla 28 DP na dzień 15 września oraz mapę z naniesionym położeniem i zadaniami VIII Korpusu. Niemcy wycofali się na dominujące nad okolicą wzgórze położone na zachód od Podsośniny Łukowskiej i zablokowali dalszy ruch polskich oddziałów. Po otrzymaniu posiłków około południa wyruszyło polskie natarcie w kierunku Łukowej. W międzyczasie Niemcy wprowadzili do walki cały pułk piechoty wsparty silnym ogniem artylerii i zmusili polskie bataliony do odwrotu. Późnym popołudniem kolejny pułk 28 DP, który dotarł do Łukowej przeprowadził natarcie na Podsośninę Łukowską. Kosztem dużych strat zmuszono Niemców do odwrotu. Wieczorem dwa pułki piechoty 6 DP wsparte ogniem artylerii przeprowadziły natarcie na Łukową. Po jej opanowaniu miały otworzyć drogę do walczącej pod Dachnowem 21 DPG. Niemcy wzmocnieni kolejnym pułkiem piechoty i wsparci silnym ogniem artylerii zatrzymali natarcie, a następnie przeszli do przeciwnatarcia. W ciężkich walkach już po zapadnięciu zmroku zostali odparci. Dowódca dywizji rozkazał zaprzestać dalszego prowadzenia działań zaczepnych i wycofać się za Tanew. Siły dywizji były za słabe do przełamania obrony niemieckiej. W tej sytuacji mogła szybko podzielić los 21 DPG. Dywizje GO „Jagmin” były za daleko, żeby mogły wejść do walki na korzyść 6 DP przed upływem 1–2 dni.

Po ciężkiej i nierozstrzygniętej walce z niemiecką 28 DP w nocy z 15 na 16 września oddziały 6 DP opuściły przedmoście pod Podsośniną Łukowską i wycofały się za Tanew. Dywizja przyjęła ugrupowanie obronne frontem w kierunku południowym i południowo-zachodnim zamykając kierunki prowadzące z Łukowej na Aleksandrów i Józefów.

Niemiecki zmotoryzowany oddział wydzielony, który zatrzymał się na nocny postój w Płusach rano 15 września wyruszył w kierunku Tanwi próbując opanować most na rzece pod Markowicami. Broniące przeprawy zgrupowanie strzelców podhalańskich wsparte ogniem artylerii zmusiło Niemców do odwrotu ze stratami. Po walce saperzy wysadzili most na Tanwi.

Wczesnym rankiem 15 września 11 pp 23 DP z GO „Jagmin”, będąc w marszu do Biłgoraja, dotarł do Huty Krzeszowskiej, gdzie zatrzymał się na krótki odpoczynek. Przed południem pododdziały po dotarciu do traktu Krzeszów–Biłgoraj zostały ostrzelane z pobliskiej wsi Banachy ogniem ciężkich karabinów maszynowych (ckm) i artylerii. Dowódca pułku, po ubezpieczeniu kierunku z Harasiuk, skierował jeden batalion do czołowego uderzenia na Banachy, drugi batalion uderzył od strony Rogóźni, a trzeci batalion obszedł wieś od północy i zablokował ją z kierunku wschodniego. W krótkiej walce otoczona niemiecka kompania kolarzy została doszczętnie rozbita tracąc cały sprzęt (około 100 rowerów, 10 motocykli i samochód osobowy). Zginęło około 30 Niemców, kilkunastu (w większości rannych) dostało się do niewoli, a reszta pośpiesznie wycofała się za rzekę Tanew. 11 pp pomaszerował bez przeszkód do Biłgoraja.

Krakowska BK, po całonocnym 45-kilometrowym marszu z rejonu Janowa Lubelskiego, rano 15 września dotarła większością sił do rejonu Majdanu Nowego. 5 pułk strzelców konnych (psk) znajdował się w Biłgoraju i w lesie pod Korczowem, 3 pułk ułanów (puł) stanął w rejonie Króle Stare–Zanie–Markowice z zadaniem dozorowania Tanwi. Tradycje tego pułku kultywuje utworzony w Biszczy najpierw szwadron konny, a obecnie szwadron pieszy. Rejon brygady ostrzeliwany był ogniem artylerii dalekonośnej i bombardowany przez lotnictwo.

Po południu dowódca Krakowskiej BK gen. bryg. Zygmunt Piasecki otrzymał od dowódcy armii rozkaz uderzenia w nocy na Tarnogród w celu odciążenia walczącej pod Podsośniną Łukowską 6 DP. 3 puł z baterią artylerii miał opanować i utrzymać Tarnogród. W przypadku słabego oporu działając przez Wolę Różaniecką miał opanować także skraje lasu na południe od Tarnogrodu. Pozostałe siły brygady miały, po opanowaniu Tarnogrodu przez 3 puł, maszerować za 5 psk do Woli Różanieckiej i wesprzeć 21 DPG walczącą pod Dachnowem. Po rozpoznaniu brodów na Tanwi przez szwadron pionierów, wieczorem około godz. 19.00 15 września podczas ulewnego deszczu, 3 puł rozpoczął przeprawę przez rzekę w bród pod miejscowością Króle Stare. W czasie przekraczania rzeki działa i część taborów ugrzęzła w mulistym dnie, tworząc zator. Ich wyciagnięcie zabrało sporo czasu i spowodowało opóźnienia w marszu. Po przekroczeniu rzeki pułk dotarł do szosy i ruszył w kierunku Tarnogrodu. 5 psk po wyruszeniu z rejonu Biłgoraja został pod Majdanem zbombardowany przez lotnictwo i z opóźnieniem dotarł do przeprawy na Tanwi.

Około godz. 22.00 szpica pułku dotarła do rozwidlenia dróg pod Tarnogrodem (obecnie jest tam rondo i stacje paliw). Wykorzystując zaskoczenie dowódca pułku nakazał uderzyć na miasto siłami, które już dotarły. Dwa szwadrony liczące około 150 ułanów zaatakowały miasto w szyku pieszym wsparte ogniem baterii artylerii. Po zniszczeniu niemieckich ubezpieczeń opanowały północną część miasta docierając do rynku. Znajdujący się w Tarnogrodzie niemiecki pododdział, ubezpieczający tyły zaangażowanej w walce pod Podsośniną Łukowską 28 DP został zaskoczony atakiem i wycofał się do południowej części miasta, gdzie stawił zacięty opór. Na opanowanym rynku ułani zniszczyli kilka samochodów ciężarowych i pancernych, lecz dalsze posuwanie się w kierunku południowym zostało zatrzymane. Zabrakło sił do kontynuowania dalszej walki, gdyż nie dotarły jeszcze opóźnione w marszu dwa szwadrony. Niemcy zaalarmowali drogą radiową dowództwo dywizji i wkrótce otrzymali znaczne posiłki. Następnie przeprowadzili przeciwnatarcie ze wzgórz na południe od Tarnogrodu. Nacierając wzdłuż zachodniego skraju miasta zamierzali oskrzydlić pułk. Jednocześnie z kierunku północnego ostrzelali silnym ogniem broni maszynowej koniowodnych. Sytuację uratował pluton ckm, który ogniem ze stanowisk na cmentarzu przy drodze do Biszczy zatrzymał Niemców i osłonił tyły walczących szwadronów. Około północy na rozkaz dowódcy brygady 3 puł zaprzestał walki i wycofał się za Tanew osłaniany przez 5 psk ze stanowisk na wzgórzach na południe od Płus, w poprzek drogi Tarnogród–Biłgoraj. Do rana 16 września brygada w całości znalazła się z powrotem na północnym brzegu Tanwi.

Rano 16 września niemiecki oddział rozpoznawczy przekroczył Tanew i zepchnął polskie ubezpieczenia znad rzeki na skraj lasu pod Aleksandrowem. Około godz. 9.00 oddziały niemieckie przeprowadziły natarcie na kierunku Aleksandrowa, wsparte silnym ogniem artylerii. Jego celem było odrzucenie znad Tanwi 6 DP i utworzenie przedmości na kierunku Aleksandrowa i Józefowa. Natarcie zostało powstrzymane przez dwa pułki piechoty przy wydatnym wsparciu artylerii. Ogień artylerii niemieckiej kierowany przez samolot obserwacyjny był celny i zadał poważne straty artylerii 6 DP. Artyleria niemiecka ostrzelała także Aleksandrów wzniecając liczne pożary. Jedynym sukcesem Niemców było opanowanie mostu na Tanwi pod Osuchami i utworzenie małego przedmościa. Mimo ponawianych ataków nie zdołano wyrzucić Niemców za rzekę i zniszczyć mostu. Jednak dalsze ich posuwanie się drogą Osuchy–Józefów zostało zablokowane. Po południu 28 DP przeprowadziła ponowne natarcie przez Tanew na kierunku Aleksandrowa. Atak został odparty przy dużym udziale artylerii. Kolejne natarcie niemieckie przeprowadzone wieczorem także zostało odparte. W toku całodziennych walk dwupułkowa 28 DP wsparta silną artylerią nie zdołała przełamać obrony 6 DP i opanować dróg prowadzących na Aleksandrów i Józefów. Obie strony poniosły duże straty. W nocy na rozkaz dowódcy armii 6 DP opuściła stanowiska obronne i pomaszerowała do rejonu Józefowa.

W nocy z 15 na 16 września dywizje GO „Jagmin” rozpoczęły przegrupowanie do rejonu Biłgoraja, Smólska i Aleksandrowa. W trakcie przemarszu przez zgliszcza Biłgoraja około godz. 9.00 16 września artyleria i tabory Grupy Fortecznej zostały zbombardowane przez lotnictwo, ponosząc ciężkie straty. Przy opuszczaniu Puszczy Solskiej kolumna piechoty została ostrzelana ogniem artylerii i zaatakowana przez nieprzyjacielski zmotoryzowany pododdział rozpoznawczy, który w trakcie walki został rozbity. Dalszy marsz odbywał się bez przeszkód i około południa Grupa Forteczna osiągnęła rejon Aleksandrowa. Oddziały 55 Dywizji Piechoty Rezerwowej (DPRez.) wyruszyły o świcie 16 września z Dąbrowicy do rejonu Majdanu. Maszerujący w straży przedniej 201 pułk piechoty rezerwowej (pprez.) korzystając z przewodnika ominął od południa Biłgoraj kierując się wprost przez Dereźnię Solską i Rogale do rejonu Majdanu. Gdy czoło kolumny około godz. 11.00 dotarło do Dereźni Niemcy położyli silny ogień zaporowy na trasę przemarszu pułku i wkrótce przeszli do natarcia na Biłgoraj, broniony siłami 11 pp z 23 DP. Maszerujące w tyle dwa bataliony mając odciętą drogę zawróciły do lasu pod Dąbrowicą i dopiero wieczorem przez Biłgoraj dotarły do rejonu Majdanu. Pułk liczący około 300 żołnierzy zorganizował obronę na linii Dereźnia Solska – Majdan Stary o długości około 6 km. Pozostałe dwa pułki 55 DPRez. wyruszyły z Dąbrowicy w kierunku Dereźni, lecz w tym czasie z zachodu od strony Soli pojawiły się siły wydzielone niemieckiej 8 DP. Jednocześnie Niemcy położyli w rejon na zachód od Biłgoraja i na miasto silny ogień zaporowy. Mając zamkniętą drogę pułki skierowały się w stronę Biłgoraja. Jedyny most na Ładzie pod Biłgorajem został zakorkowany przez kolumny 23 DP i 55 DPRez. Spowodowało to opóźnienia w marszu. Oddziały przechodziły przez miasto pod silnym ogniem artylerii niemieckiej, a straż tylna została zaatakowana przez lotnictwo i poniosła straty. Czoło kolumny 203 pprez. w trakcie podchodzenia do Puszczy Solskiej zostało ostrzelane ogniem ckm. Czołowa kompania przeszła do ataku i po likwidacji gniazda ckm przy skrzyżowaniu dróg (obecnie rondo przy Sanktuarium) zdołała opanować południowy skraj miejscowości, tracąc dowódcę i kilku żołnierzy. W trakcie walki, przy współdziałaniu pozostałych kompanii batalionu, zniszczono niemiecką kompanię kolarzy.

11 pułk piechoty rano 16 września po dotarciu do Biłgoraja przystąpił do organizowania jego obrony. Miasto zostało prawie doszczętnie zniszczone w wyniku dwóch ataków lotniczych 8 i 12 września oaz podpalenia przez dywersantów niemieckich. Około godz. 11.00 16 września oddziały niemieckiej 8 DP przeprowadziły silne natarcie na Biłgoraj wsparte ogniem artylerii. Na północnym skrzydle zostało ono odparte natomiast na południowym skrzydle nacierający wzdłuż drogi Biłgoraj–Sól batalion piechoty wdarł się do Puszczy Solskiej. Broniący skrzyżowania dróg słaby batalion Obrony Narodowej 203 pprez., posiadający dwie kompanie, został zepchnięty za rzekę Czarna Łada, a Niemcy przeszli do ataku na Biłgoraj od południa oskrzydlając stanowiska 11 pp. Mający bronić tego kierunku 73 pp nie dotarł jeszcze do Biłgoraja. Z Puszczy Solskiej Niemcy zaatakowali Biłgoraj zmuszając batalion 11 pp do wycofania się do miasta. Następnie dotarli do Biłgoraja i opanowali jego południową część. Dotarli do miejsca gdzie obecnie znajduje się Starostwo Powiatowe. Dowódca pułku zaangażował do walki ostatnie posiadane siły – pluton saperów i kompanię zwiadowczą. Przeprowadzony kontratak wyparł Niemców na południowy skraj miasta. Sytuację uratował oderwany od 73 pp batalion piechoty, który około południa niespodziewanie nadszedł z północnego-zachodu. Zorganizowane po południu przez dowódcę 11 pp przeciwnatarcie dwoma batalionami przy wsparciu ogniowym dwóch dywizjonów artylerii wyparło Niemców z południowej części miasta. Następnie zdobyto Puszczę Solską i zmuszono Niemców do odwrotu w kierunku Soli, którzy zaniechali dalszych ataków na Biłgoraj.

Po południu Niemcy przeszli do działań zaczepnych także na południe od Biłgoraja dążąc do oskrzydlenia miasta. Niemieckie ataki groziły przerwaniem słabej obrony 201 pprez. pod Dereźnią Solską. Równocześnie Niemcy zaatakowali pozycje Krakowskiej BK pod Korczowem. Siłami odwodowego 204 pprez. i 5 psk wspartych ogniem dywizjonu artylerii zatrzymano i zmuszono Niemców do odwrotu w kierunku Soli i za Dereźnię. Umożliwiło to dołączenie do 201 pprez. dwóch odciętych batalionów oraz odciążyło walczące pod Biłgorajem pododdziały 11 pp. Do późnego wieczora Niemcy ponawiali próby przerwania obrony 201 pprez. Szczególne ciężkie walki trwały pod Dereźnią, gdzie Niemcy wsparci bardzo silnym ogniem artylerii byli bliscy przełamania pozycji obronnych pułku. 55 DPRez. w walkach stoczonych tego dnia w rejonie Biłgoraja poniosła duże straty.

O świcie 16 września 73 pp 23 DP wyruszył z lasu w rejonie Huty Krzeszowskiej do Biłgoraja. Dowódca pułku chcąc uniknąć błądzenia po lesie postanowił maszerować do traktu Harasiuki–Biłgoraj i dalej kontynuować marsz do Biłgoraja. Wiedział ponadto, że poprzedniego dnia w Banachach był 11 pp, który oczyścił miejscowość z nieprzyjaciela. Około godz. 9.00 patrole zaobserwowały w Banachach nieubezpieczony pododdział wojska na postoju. Po rozpoznaniu Niemców dowódca pułku zorganizował uderzenie na wieś. Gwałtowne natarcie na bagnety przy wsparciu ognia ckm i baterii artylerii całkowicie zaskoczyło Niemców. Jednoczesny atak od południa i zaatakowanie tyłów nieprzyjaciela spowodowało, że w panice opuścił wieś. Patrole sprawdzające las zlokalizowały znajdującą się na postoju baterię artylerii niemieckiej. Szybka akcja zakończyła się zlikwidowaniem obsług i zdobyciem 4 dział, które uszkodzono wrzucając do luf granaty. Niemcy szybko ochłonęli z zaskoczenia i wkrótce po zakończeniu walki ostrzelali Banachy ogniem artylerii. Pułk pomaszerował w kierunku Soli. Czoło kolumny po wyjściu na leśną drogę wpadło w zasadzkę i zostało ostrzelane ogniem ckm z trzech stron, ponosząc straty. Po zorientowaniu się, że miejscowość jest zajęta przez oddziały niemieckie dowódca pułku postanowił ominąć wieś od północy i przejść lasami do Biłgoraja. Walki 73 pp pod Banachami odciążająco wpłynęły na przebieg walk 11 pp pod Biłgorajem. Działanie pułku na tyły i skrzydło 8 DP spowodowało, że po południu ataki tej dywizji na Biłgoraj straciły na sile i rozmachu. Dywizja nie próbowała obchodzić miasta od północy. Niemcy nie znając wielkości sił polskich na swoim skrzydle nie podejmowali w tym kierunku żadnych działań zaczepnych. Obecność dwóch batalionów 73 pp w lasach na północny zachód od miasta, po południu 16 września, skutecznie zabezpieczyła z tego kierunku 11 pp, który ponosił główny ciężar walk w obronie Biłgoraja.

Krakowska BK po wycofaniu się za Tanew z nocnego wypadu na Tarnogród zorganizowała się obronnie za rzeką. 5 psk obsadził rejon Korczowa, a 3 puł ugrupował się w lesie między miejscowościami Zanie i Króle Stare z zadaniem dozorowania linii Tanwi na odcinku Budziarze–Króle. Około godz. 9.00 16 września niemieckie pododdziały dotarły do Tanwi pod Księżpolem. Zostały ostrzelane przez artylerię i zmuszone do odwrotu ze stratami. W odpowiedzi Niemcy ostrzelali silnym ogniem artylerii rejon Markowice–Gliny.

W nocy z 16 na 17 września oddziały Armii „Kraków” opuściły zajmowane stanowiska i pomaszerowały w kierunku Tomaszowa Lubelskiego, zamierzając tam przełamać niemiecką blokadę na drodze do Lwowa.

Wieczorem 25 września na ziemię biłgorajską w rejonie Górecka Kościelnego wkroczyły oddziały 41 DPRez. z Frontu Północnego, które wycofując się przed nadciągającymi oddziałami sowieckimi próbowały przebić się przez Aleksandrów za Tanew. W nocy z 25 na 26 września maszerujący na czele dywizji z Górecka Kościelnego w kierunku Aleksandrowa 114 pprez. po dotarciu do leśnego traktu Józefów–Aleksandrów (2 km na północny wschód od Aleksandrowa) natknął się na niemiecką piechotę z artylerią maszerującą do Aleksandrowa. W nocnym boju spotkaniowym rozbito batalion piechoty z 8 DP i zniszczono baterię artylerii. Pułk obsadził trakt przy moście na rzece Szum oraz parcele leśne na północ od traktu i zablokował marsz sił głównych 8 DP z Józefowa do Aleksandrowa. Dywizja maszerowała za San na linię demarkacyjną między III Rzeszą a Związkiem Sowieckim. Zaalarmowane odgłosami walki pozostałe bataliony czołowego pułku dywizji zaatakowały pododdziały 114 pprez. Obejście obrony od południa uniemożliwiały mokradła Bagna Mulacin. Zacięte walki o most na rzece Szum trwały prawie do rana. Wobec niemieckiej przewagi, zwłaszcza w sile ognia, 114 pprez. wycofał się na północ w głąb lasu w kierunku Górecka Kościelnego.

Od godzin rannych 26 września Niemcy ściągali samochodami posiłki: piechotę z artylerią. Przed południem oddziały 8 DP ruszyły do natarcia z rejonu Józefów–Tarnowola na oddziały 41 DPRez. znajdujące się między Góreckiem Kościelnym a Góreckiem Starym. Rozgorzały ciężkie walki, w trakcie których stanowiska dywizji zostały zaatakowane z kierunku Tereszpola przez oddział wydzielony niemieckiej 27 DP. 41 DPRez. liczyła jeszcze około 6 tys. ludzi, a morale było wysokie. Jednak jej sytuacja stała się beznadziejna. Od południa otoczyła ją 8 DP, od zachodu i północy 27 DP, a od wschodu nadciągały oddziały sowieckie oddalone zaledwie o 6–10 km. W tej sytuacji postanowiono z uwagi na ciężkie położenie, brak żywności i amunicji, w celu uniknięcia niepotrzebnych strat, zaprzestać walki i złożyć broń. Były to ostatnie walki oddziałów Wojska Polskiego na ziemi biłgorajskiej we wrześniu 1939 roku.

Oddziały sowieckie wkroczyły na ziemię biłgorajską 28 września maszerując nad San, gdzie znajdowała się linia demarkacyjna. Do rejonu Korchów–Księżpol–Bukowina–Biszcza wkroczyły oddziały 5 Dywizji Kawalerii. Jej sztab znajdował się w Tarnogrodzie. Następnego dnia dotarły nad San na odcinku Ulanów–Kuryłówka. Natomiast 29 września dotarły do tego rejonu oddziały strzeleckie. Sowieci pozostali na ziemi biłgorajskiej do 10 października. Wycofując się rabowali wszystko co się dało wywieźć. Ograbili między innymi folwarki w Biszczy, Księżpolu i Płusach. 12 października na ziemię biłgorajską ponownie wkroczyły oddziały niemieckie. Zaczęła się trwająca pawie 5 lat okupacja.

W rejonie Biszczy w trakcie okupacji niemieckiej nie rozwinął się silny ruch oporu, nie doszło także do walk z okupantem. Główną przyczyną był braku dużego kompleksu leśnego oraz znaczna ilość ludności ukraińskiej, która współpracowała z Niemcami. Powstały natomiast lokalne placówki Armii Krajowej (AK) i Batalionów Chłopskich (BCh), które prowadziły przede wszystkim sabotaż, rozpracowywanie aparatu okupacyjnego oraz likwidację konfidentów i szpicli. W 1942 roku na terenie powiatu biłgorajskiego powstały pierwsze leśne oddziały partyzanckie. W rejonie Huty Krzeszowskiej działał oddział Narodowej Organizacji Wojskowej (NOW) dowodzony przez kpt. Franciszka Przysiężniaka ps. „Ojciec Jan”. W rejonie Aleksandrów–Górecko działały oddziały partyzanckie AK dowodzone przez por. Konrada Bartoszewskiego ps. „Wir”, por. Adama Haniewicza „Woyny” i ppor. Józefa Steglińskiego „Corda” należące do zamojskiego inspektoratu AK.

Pierwszą większą akcją ruchu oporu było uwolnienie więźniów z więzienia Gestapo w Biłgoraju. 16 marca 1943 roku funkcjonariusze Gestapo z Biłgoraja aresztowali nadleśniczego Nadleśnictwa Huta Krzeszowska Bolesława Usowa wraz z jego bratem, który był członkiem Biura Informacji i Propagandy AK we Lwowie. W trakcie rewizji znaleźli broń, powielacz i prasę konspiracyjną. Po brutalnych przesłuchaniach i torturach osadzono ich w więzieniu w Biłgoraju. Obawiając się, że mogą nie wytrzymać przesłuchań i ujawnić sieć konspiracji dowództwo rejonu AK postanowiło ich odbić. Akcję miały przeprowadzić oddziały AK i NOW pod dowództwem kpt. Tadeusza Sztumberk-Rychtera w sile około 100 ludzi natomiast garnizon niemiecki w Biłgoraju liczył około 300 żandarmów i policjantów. Czekano tylko na odpowiedni moment. 23 marca oddział NOW „Ojca Jana” zorganizował zasadzkę na trakcie Harasiuki–Biłgoraj pod Dąbrowicą, w której zginęło kilku Niemców. W pościg za oddziałem wyruszyła większość garnizonu biłgorajskiego. Po Uściem Niemcy wpadli w zasadzkę partyzancką, w której ponieśli znaczne straty. Wykorzystując zaistniałą sytuację oddział kpt. Sztumberk-Rychtera 24 marca w nocy, po ubezpieczeniu się od strony miasta, zaatakował więzienie. Był to wolno stojący budynek za miastem przy drodze do Zwierzyńca, przy obecnej ulicy Zamojskiej, otoczony wysokim murem z cegły. Jeden ze strażników więziennych współpracujący z ruchem oporu spuścił linę z muru po której weszło kilku partyzantów i rozbroiło strażników. Uwolniono około 40 więźniów, w tym Usowa i jego brata. Bolesław Usow po rekonwalescencji został zastępcą dowódcy oddziału „Ojca Jana” jako por. „Konar”. Oddziały partyzanckie AK przeprowadziły wiele akcji wymierzonych w aparat okupacyjny, niszcząc wykazy kontygentowe w gminach, paląc tartaki i mleczarnie pracujące na rzecz Niemców oraz organizując zasadzki na drogach.

W związku ze zbliżaniem się frontu sowiecko-niemieckiego do ziem polskich od początku 1944 roku nasiliły się działania ruchu oporu przeciwko okupantowi w powiecie biłgorajskim. Oprócz oddziałów AK–BCh, NOW i Narodowych Sił Zbrojnych pojawiły się sowieckie partyzanckie oddziały rajdowe. Ich zadaniem była dezorganizacja zaplecza niemieckiego poprzez niszczenie transportu kolejowego, składów amunicji, paliwa i żywności, mniejszych garnizonów żandarmerii i policji, wysadzanie mostów, wiaduktów i urzędów gminnych. Ponadto rozpracowywały istniejący na tym obszarze polski ruch oporu. Pierwszym takim oddziałem sowieckim, które dotarło na ziemię biłgorajską było liczące około 3 tys. ludzi sumskie zgrupowanie partyzantów ukraińskich dowodzone przez ppłk. Piotra Werszyhorę. Po przekroczeniu rzeki Bug 12 lutego 1944 roku dotarło do Puszczy Różanieckiej i założyło bazę na jej południowym skraju we wsi Borowiec. Wysyłane w teren grupy minerskie sparaliżowały ruch kolejowy na trasie Zwierzyniec–Rawa Ruska, a mniejsze oddziały organizowały zasadzki na drogach, niszczyły mosty i składy. Nawiązywały także współpracę z miejscowymi placówkami AK i BCh, które informowały ich o stacjonowaniu i ruchach oddziałów niemieckich. Jeden z oddziałów tego zgrupowania operujący w rejonie Jarosławia i Sieniawy wyruszył na północ do Majdanu Sieniawskiego, gdzie od miejscowej placówki AK otrzymał informację o dużym składzie paliw w Tarnogrodzie. Garnizon niemiecki liczył około 100 ludzi, w większości ukraińskich policjantów, natomiast oddział sowiecki około 500. Nad ranem 16 lutego 1944 roku partyzanci zaatakowali Tarnogród. Szybko złamano opór zaskoczonych Niemców oraz Ukraińców i zajęto miasto. Zniszczono składy paliwa, a wziętych do niewoli najbardziej okrutnych policjantów w stosunku do ludności polskiej rozstrzelano. Następnie oddział pomaszerował przez Biszczę w kierunku Wólki Biskiej, gdzie wysadzono most na Tanwi. Stąd Sowieci skierowali się wzdłuż Tanwi w kierunku Łukowej niszcząc wszystkie mosty na Tanwi i jej dopływach. Zniszczyli również most pod Markowicami. Przerwa w ruchu na tej trasie trwała kilkanaście dni. Niemcy zlokalizowali bazę partyzancką w Borowcu. Zamierzali okrążyć kompleks leśny i zniszczyć ją przy pomocy lotnictwa. 19 lutego niemieckie bombowce nurkujące zrównały wieś z ziemią. Uprzedzone przez polski ruch oporu zgrupowanie partyzanckie w nocy z 18 na 19 lutego opuściło ten rejon i pomaszerowało do lasów lipskich w rejonie Jarocina. Również mieszkańcy opuścili wioskę i schronili się w lesie. Pod koniec lutego zgrupowanie partyzanckie przekształcone w 1 Ukraińską Dywizję Partyzancką zostało okrążone przez oddziały niemieckie nad Sanem w rejonie Dąbrowica–Kuryłówka. Po dwudniowych walkach dywizja przełamała pierścień okrążenia i pomaszerowała przez Kulno do Krzeszowa, zamierzając tam przejść po moście na drugi brzeg Sanu. Mostu w Krzeszowie bronił garnizon liczący około 200 Niemców i własowców. W nocnym ataku z zaskoczenia opanowano miejscowość i bunkry na dominującym nad nią wzniesieniu. Natomiast zdobycie mostu było o wiele trudniejsze z powodu umiejscowionych po obu stronach rzeki betonowych bunkrów. Walka o ich unieszkodliwienie przeciągnęła się do godzin rannych i na pomoc Niemcom dotarło z Rudnika kilka czołgów. W tej sytuacji dywizja partyzancka wyruszyła z powrotem do Puszczy Solskiej.

Mimo przeprowadzanych akcji pacyfikacyjnych wiosną 1944 roku natężenie działań partyzanckich wzrastało, doprowadzając niemal do całkowitego paraliżu niemieckich linii komunikacyjnych na znacznym obszarze Lubelszczyzny, dezorganizując bezpośrednie zaplecze frontu wschodniego. W takiej sytuacji w czerwcu 1944 roku Niemcy postanowili przeprowadzić dużą operację przeciwpartyzancką z użyciem trzech dywizji Wehrmachtu i oddziałów policyjnych, którą opatrzono kryptonimem „Sturmwind” (Wicher). Operację planowano przeprowadzić w dwóch etapach: pierwszy („Sturmwind I”) miał objąć lasy lipskie i janowskie, drugi („Sturmwind II”) – Puszczę Solską. Łącznie siły niemieckie przeznaczone do operacji „Sturmwind” liczyły około 30 tys. Żołnierzy. Zorganizowano trzy obozy przejściowe dla ludności cywilnej. W Biłgoraju i Tarnogrodzie zorganizowano takie obozy. Miano do nich kierować wszystkich mężczyzn w wieku od 16 do 60 lat schwytanych na obszarze objętym operacją oraz kobiety podejrzewane o sprzyjanie ruchowi oporu.

W ramach operacji („Sturmwind I”) okrążono lasy lipskie i janowskie, w których znajdowało się około 3 tys. partyzantów: 1,8 tys. w oddziałach sowieckich i 1,2 tys. w oddziałach polskich. Zgrupowanie partyzanckie podjęło walkę i przez dwa dni odpierało niemieckie ataki nad rzeką Branwią i Porytowym Wzgórzu, zadając Niemcom ciężkie straty. W nocy 14 czerwca zgrupowanie całością sił wyszło z okrążenia w kierunku południowym przez wykrytą na tym kierunku lukę w niemieckim pierścieniu okrążenia i wyruszyło w kierunku Puszczy Solskiej. W godzinach rannych 15 czerwca zgrupowanie dotarło do wsi Szeliga i Ciosmy, gdzie po wyczerpującym marszu zarządzono postój. Od zgrupowania odłączył się oddział AK–NOW „Konara”, który postanowił pozostać w rejonie lasów janowskich.

W czasie postoju oddziały partyzanckie zostały zaatakowane przez kałmuckich kawalerzystów w sile dywizjonu. Po związaniu Kałmuków walką ogniową pod Ciosmami i Szeligą częścią sił odcięto im odwrót w kierunku Huty Krzeszowskiej. W krótkiej, półgodzinnej, ale zaciętej walce prawie doszczętnie zniszczono dywizjon kawalerii kałmuckiej oraz zdobyto tabor z żywnością i bronią. Wziętych do niewoli oraz rannych Kałmuków rozstrzelano w odwecie za ich okrutny stosunek do ludności cywilnej.

Po rozgromieniu Kałmuków oddziały partyzanckie niezwłocznie ruszyły na południe w kierunku Puszczy Solskiej przez Banachy i Bidaczów. Próba zdobycia mostu na Tanwi pod Wólką Biską zakończyła się niepowodzeniem. W tej sytuacji oddziały pomaszerowały przez Budziarze–Majdan–Aleksandrów i 17 czerwca po 40-kilometrowym marszu dotarły do Puszczy Solskiej.

Straty partyzanckie w bitwie nad Branwią wyniosły około 150 zabitych, kilkunastu zaginionych oraz 104 rannych. Ogółem w całej operacji partyzanci stracili około 250 zabitych, oraz około 140 rannych. Według szacunków polskich rzeczywiste straty niemieckie wyniosły około 500 zabitych i ponad 1000 rannych.

Wobec niepowodzenia operacji „Sturmwind I” dowództwo niemieckie postanowiło kontynuować dalej operację przeciwpartyzancką w Puszczy Solskiej. 19 czerwca zamknęli Puszczę Solską szczelnym pierścieniem okrążenia. Obejmował on linię: Biłgoraj–Zwierzyniec–Krasnobród–Susiec–Księżpol–Biłgoraj i liczył około 120 km. Zgrupowanie niemieckie wzmocnione nowymi oddziałami liczyło około 35 tys. ludzi. Operacja została zaplanowana na trzy dni.

W okrążonym masywie leśnym znalazły się oddziały AL liczące około 700 ludzi, oddziały radzieckie – około 3 tys., AK i BCh – liczące około 1,2 tys. ludzi. Ogółem siły partyzanckie liczyły około 5 tys. ludzi.

Niestety nie doszło do wspólnego działania i poszczególne zgrupowania walczyły oddzielnie. W nocy z 22 na 23 czerwca większość okrążonego zgrupowania AL, kosztem ciężkich strat, wyrwała się z okrążenia pod miejscowością Górecko Kościelne i podjęła marsz do lasów janowskich. Zgrupowanie sowieckie, po trzech wcześniejszych, nieudanych próbach przerwania okrążenia w różnych kierunkach (pod Osuchami, Hamernią i Rebizantami), w nocy z 23 na 24 czerwca działając całością sił w brawurowym ataku przełamało obronę niemiecką nad Tanwią w rejonie miejscowości Kozaki. Część sił ruszyła do lasów janowskich, a pozostałe w kierunku Bieszczad. 24 czerwca w zacieśniającym się, szczelnym pierścieniu niemieckim pozostało już tylko zgrupowanie AK–BCh. Nie podjęło ono dotychczas żadnej próby wydostania się z okrążenia, a inicjatywy części dowódców oddziałów na rzecz przebicia się były powstrzymywane przez dowódcę mjr. Edwarda Markiewicza „Kalinę”. Jego zamiarem było ukrycie zgrupowania w najbardziej niedostępnej, bagnistej części puszczy i przeczekanie tam niemieckiej operacji, gdyż liczył, że Niemcy nie zdecydują się wejść do tych trudno dostępnych kwartałów leśnych. Brak zdecydowanych działań i bierność dowództwa okazały się tragiczne w skutkach dla zgrupowania AK–BCh. Oddziały traciły siły i ducha walki w uciążliwych marszach po wertepach leśnych i moczarach. Mjr „Kalina” – przedwojenny oficer-płatnik bez doświadczenia dowódczego i bojowego w obliczu ciężkiego położenia zgrupowania załamał się psychicznie, a dowództwo na krótko objął 24 czerwca jego zastępca rtm. Mieczysław Rakoczy „Miecz”. Po jego rezygnacji jeszcze tego samego dnia dowództwo nad zgrupowaniem objął dowódca jednego z oddziałów por. Bartoszewski „Wir”.

W nocy z 24 na 25 czerwca oddziały partyzanckie AK i BCh podjęły, w trudnych warunkach terenowych, nieskoordynowaną i desperacką próbę przebicia się przez umocnione linie niemieckie nad rzeką Sopot. W ciężkich, dramatycznych, nocnych walkach oddziały zostały rozczłonkowane i rozbite na drobne grupy, ponosząc ciężkie straty. Tylko części z nich udało się przebić przez obronę niemiecką i wydostać poza pierścień okrążenia. W dniach 25–26 czerwca, w widłach Tanwi i Sopotu koło miejscowości Osuchy, rozegrał się ostatni akt dramatu zgrupowania AK–BCh. Niemcy stopniowo likwidowali otoczone grupy walczące do ostatniego naboju. Tylko niewielka część partyzantów zdołała się uratować, ukrywając się w bagnach przed przeczesującymi teren tyralierami niemieckimi. Zdecydowana większość zginęła, w tym wszyscy dowódcy oddziałów oprócz por. „Wira”.

Straty partyzanckie w operacji „Sturmwind II” były duże. Ogółem wyniosły one około 1000 zabitych: ze zgrupowania AK–BCh – około 650, z AL – około 150, z oddziałów sowieckich – około 100. Około 100, w większości rannych, dostało się do niewoli. Straty niemieckie również były znaczne i wyniosły około 800 zabitych i rannych.

W operacji „Sturmwind” ucierpiała głównie ludność cywilna, przeciwko której skierował się terror okupanta. Oddziały pacyfikacyjne doszczętnie zniszczyły 8 wsi, a wiele spaliły częściowo. W obozach przejściowych osadzono około 12 tys. mieszkańców z obszaru objętego operacją przeciwpartyzancką, a w egzekucjach stracono ponad 500 osób. 4 lipca 1944 r. w lesie Rapy koło Biłgoraja Niemcy rozstrzelali 65 wziętych do niewoli w Puszczy Solskiej partyzantów AK i BCh.

Sowieci wkroczyli na ziemię biłgorajską 24 lipca 1944 roku i po krótkiej walce zajęli Biłgoraj. Niemcy zagrożeni okrążeniem szybko wycofywali się za San przez Harasiuki–Krzeszów i Tarnogród–Sieniawa. Tego dnia powiat biłgorajski został wyzwolony spod okupacji niemieckiej. Nie oznaczało to jednak zakończenia działań zbrojnych. Sowiecka bezpieka zaczęła rozpracowywać Armię Krajową. NKWD dokonało wielu aresztowań żołnierzy AK, których osadzono w więzieniu biłgorajskim. W tej sytuacji większość oddziałów AK podjęła walkę z Sowietami i polskimi komunistami. Oddział AK dowodzony przez por. Bartoszewskiego 30 stycznia 1944 roku w brawurowej akcji zdobył więzienie i uwolnił 39 więźniów.

Ostatnimi działaniami zbrojnymi w bliskości powiatu biłgorajskiego były walki stoczone w dniach 7–8 maja 1945 roku pod Kuryłówką przez oddziały Narodowego Zjednoczenia Wojskowego z oddziałem sowieckiego NKWD. W nocy z 2 na 3 maja będący w trakcie organizacji w Biłgoraju batalion spraw wewnętrznych zdezerterował i w większości z bronią poszedł do lasu. Silny oddział NKWD w ramach obławy osaczył oddziały partyzanckie nad Sanem. W dwudniowej bitwie partyzanci odparli ataki sowieckie mimo użycia przez nich samochodów pancernych i zmusili do odwrotu. Ponadto Sowieci ponieśli znaczne straty. Oddziały partyzanckie wycofały się na południe natomiast Sowieci po otrzymaniu posiłków wkroczyli do Kuryłówki i spacyfikowali wieś. Zamordowali kilkunastu mieszkańców i spalili większość zabudowań.

NIP: 918-11-02-050
REGON: 951192434
tel.: 84 685 60 67
e-mail: info@goksirbiszcza.pl
Gminny Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji
Biszcza 50
23-425 Biszcza
©2026 Net Partners